Wzorce odrzucenia a kreowanie problemów - jak się od tego uwolnić?

Pojęcie problemu funkcjonuje w naszym społeczeństwie na każdym kroku. Praktycznie zdecydowana większość ludzi na ziemi używa tego pojęcia w celach określenia w ich życiu czegoś, co jest nie po ich myśli, czegoś, co powoduje niezadowolenie, niesmak, no i oczywiście ból. Pojęcie problemu często używane jest również do określania sytuacji, w których człowiek czuje się bez wyjścia, a chciałby coś zmienić. Czasem hasłem „problem” definiujemy sytuacje życiowe, które się „skomplikowały”. A to tylko niektóre opisy pojęcia problem, jakich na co dzień ludzie używają. Najśmieszniejsze jest jednak w tym wszystkim to, że prawie wszyscy dążą do tego, by rozwiązać swoje problemy i żyć szczęśliwie. Jednak kiedy ktoś w tym samym społeczeństwie powie, że żyje mu się dobrze, nie ma problemów i w jego życiu nie wydarza się nic, z czym by sobie nie poradził, to zazwyczaj inni ludzie patrzą na niego jak na człowieka niespełna rozumu albo zaraz zaczynają analizować jego życie, chcąc znaleźć w nim jakąś lukę, jakieś maleńkie coś, za pomocą czego dałoby się udowodnić rozmówcy, że się myli, że on ma problemy, a oni je dostrzegli i właśnie pomagają mu je sobie uświadomić. Typowa życzliwość psa ogrodnika. 
Więc jak to jest, że prawie wszyscy rozwiązują swoje problemy i dążą do szczęścia i zadowolenia, a w porównaniu z całą populacją tak niewielu jest ludzi naprawdę szczęśliwych?

Otóż dzieje się tak z różnych powodów. 
Dzieje się tak przede wszystkim dlatego, że jak już wspominałem wcześniej, dla wielu ludzi „problemy” są tak naturalną częścią życia jak powietrze. Wielu ludzi tak w tym ugrzęzło dlatego, że nie umieją sobie wyobrazić życia bez problemów. Kiedy na chwilę w ich życiu problemy znikają, to oni nie wiedzą co mają ze sobą zrobić, dopóki na horyzoncie życia nie pojawi się „wybawienie” – uff. Są! Nowe problemy. 
Dla takich ludzi życie polega na ciągłym borykaniu się z czymś albo rozwiązywanie czegoś (dotyczy to także ludzi rozwijających się duchowo). 
Tutaj warto sobie przypomnieć, jak w naszym życiu działa prawo kreacji. Otóż prawo kreacji mówi, że to, na czym się koncentrujemy, wzrasta, nabiera mocy i w końcu się materializuje w naszym życiu. Czyli można powiedzieć, że energia podąża za uwagą. 
Człowiek przyzwyczajony do tego, że życie polega na ciągłym zmaganiu się różnymi przeciwnościami, czyli „problemami”, cały czas się na nich koncentruje i nieświadomie tak naprawdę kreuje ich coraz więcej i więcej. I tak rozwiąże się jeden problem, a już za chwilę pojawiają się 2 inne do rozwiązania. Rozwiążemy te, to niemal natychmiast pojawiają się jeszcze inne. I tak w kółko. Po latach takiego funkcjonowania dla tak żyjących ludzi pojęcie bezproblemowego i szczęśliwego życia jest tylko niejasnym, dalekim i niemożliwym do zrealizowania pragnieniem. Zresztą często od takich ludzi usłyszymy, że oni już poznali rzeczywistość i wiedzą, że szczęście nie przytrafia się wszystkim, a w ogóle pragnienie bycia szczęśliwym to pobożne życzenie, które przytrafia się tylko nielicznym, tak zwanym „farciarzom”, ale nie „normalnemu” człowiekowi. 
No a teraz mając taką wiedzę o życiu i związane z tym doświadczenie można już założyć rodzinę i uczyć swoje dzieci „prawdy o życiu”, a tym, które są bardziej optymistycznie nastawione do życia i mają w sobie dużo nadziei i entuzjazmu, trzeba to szybko wybić z głowy, bo inaczej będą niedostosowane do życia w społeczeństwie i będą z nimi tylko problemy. 
Z drugiej strony patrząc, warto sobie zadać pytanie, dlaczego odrodziliśmy się i żyjemy w takiej rodzinie albo w takim otoczeniu. 
Często ludzie w takich rozmowach o problemach i realności życia powołują się na doświadczenie życiowe: „bo przecież ja tyle przeżyłem, to wiem”. Ludzie ci zapominają jednak, że w doświadczeniu życiowym nie liczy się tylko ilość doświadczeń, ale przede wszystkim ich jakość. 
W procesie uwalniania się od problemów trzeba zdać sobie sprawę, że mogę i potrafię się od nich uwolnić oraz od takiego stylu życia – pełnego problemów i kłopotów. Warto tutaj popracować nad otwartością na wszystko co jest dla nas naprawdę najlepsze i zgodne z wolą Boga. Trzeba zdać sobie sprawę, że to my kreujemy swoje życie i my mamy na nie wpływ. 
Ważne jest też, aby zdać sobie sprawę z tego, że to nie ważne, jak żyją inni. Ich życie jest efektem ich wyborów. Może być nawet tak, że będziesz jedynym człowiekiem w Twojej okolicy, który poukłada sobie życie i będzie szczęśliwy – jest to możliwe! To, że inni toną w problemach nie znaczy, że Ty też musisz. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że zmiany w Twoim życiu będą inspiracją do pozytywnych działań dla innych. 
Wielu ludzi, zwłaszcza o niskim poczuciu własnej wartości, używa problemów, żeby się dowartościowywać w relacji z innymi. Wielu ludzi z dumą mówi o swoich ciężkich i nieustających problemach oraz o tym, jak muszą oni się z nimi borykać, jak przy tym cierpią i jak im źle. Odebrać tym ludziom problemy, a czuliby, że w społeczeństwie nic nie znaczą. No i nie byłoby czym się pochwalić. W niektórych grupach społecznych rozwinęły się już „kulty problemów” oraz podziwianie ludzi, którzy byli albo są obarczeni ciężkimi problemami i w związku z tym nieprzyjemnymi doświadczeniami życiowymi. 
Żeby życie było przyjemne i bezproblemowe, potrzebna jest wysoka samoocena. Bez wysokiego poczucia własnej wartości nie osiągnie się nic, ponieważ to ona warunkuje jakość naszego życia. Jak się cenisz, tak masz!
Ludzie z wzorcami odrzucenia w szczególny sposób doświadczają problemów w swoim życiu. Niemal każdy człowiek, który ma wzorce odrzucenia, poddawany jest presji niezadowolenia innych, że jest, że pojawił się na tym świecie, w związku z tym sam czuje się na starcie wielkim problemem. Człowiek taki przejawia postawę „przepraszam, że żyję” w swoim życiu. Jest to przyczyną olbrzymiego poczucia winy i niedowartościowania, co niestety przynosi negatywne skutki w dalszym jego życiu. Niskie poczucie własnej wartości rozwija w nim poczucie, że na nic nie zasługuje. Często właśnie ono jest przyczyną rozwoju dalszych problemów. Bo nic znaczącego, czego pragnie, nie umie osiągnąć i w efekcie przez to cierpi. 
Niestety problemy z „problemami” zdarzają się również u ludzi, którzy rozwijają się duchowo. Dla wielu rozwój duchowy, zwłaszcza w początkowej jego fazie, to rozwiązywanie problemów. W pewnym sensie jest to ok, ponieważ często w początkowej fazie rozwój duchowy to nic innego, jak wołanie o pomoc. Nie możemy jednak zapominać, że rozwój duchowy to także urzeczywistnianie pozytywnych aspektów, takich jak np. miłość, szczęście, bogactwo, spełnienie itd. I nie chodzi tu tylko o ich osiągnięcie, ale również trzeba nauczyć się trwale w ten sposób żyć, a to wymaga pielęgnowania pozytywnych urzeczywistnionych cech, a więc ciągłej koncentracji na nich, a nie na problemach, bo inaczej szybko je stracimy. 
Ważne jest również to, by zmienić stosunek do tych rzeczy, które obecnie nazywamy problemami. Problem kojarzy się najczęściej z czymś ciężkim i przytłaczającym. Myślenie takie wspiera poczucie braku zaradności i niemożności (chyba że ktoś się dowartościowuje tym, że je rozwiązuje).
Ja wolę na problemy patrzeć jak  sportowiec, który patrzy na wyzwania do osiągnięcia albo zrealizowania. Kiedy tak myślę, to cały czas jestem świadom, że jestem wystarczająco dobry, by sobie z nimi poradzić, i że dam sobie radę, choćby nie wiem co. Rozwijam w ten sposób w sobie świadomość „zdobywcy”, czyli człowieka sukcesu. Myślenie o wyzwaniach nie jest przytłaczające i wyzwala w człowieku tę małą „iskierkę” chęci zdobycia tego czegoś i bycia zwycięzcą. Wtedy można naprawdę zacząć bawić się życiem. A jak bardzo cieszą efekty. 
W tym wszystkim należy pamiętać jednak, że najważniejsze w życiu nie jest zdobywanie, a cieszenie się urzeczywistnionymi pozytywnymi efektami swoich działań. 
Żyć ponad problemami może każdy człowiek Nie ma tutaj nielicznych szczęśliwców czy ludzi wybranych. Po prostu każdy musi zrobić wszystko, co w jego przypadku jest potrzebne, żeby tak żyć, szczęśliwie i bezproblemowo.

Autor: Dariusz Loga

© 2013 STUDIOHELIOS.PL Wszystkie prawa zastrzeżone
Projekt i realizacja : Web-Profit S.C.